Just don't ever make me promises.

"Tato William" Wharton

czwartek, 23.stycznia.2014, 13:49

„Odwraca się do mnie z uśmiechem. Jak on się ładnie uśmiecha: prosto w moje serce."



Tato to wzruszająca saga rodzinna, okazująca codzienne życie trzech pokoleń przeciętnych Amerykanów, osnuta na kanwie przeżyć pisarza. Bohater powieści, wyrwany z najbliższego otoczenia i rodziny, ulega głębokiemu przeobrażeniu wewnętrznemu w kontakcie z wielkomiejskim światem zmiennych norm moralnych i gwałtownego rozwoju techniki. Zderzenie tych dwóch tak całkowicie odmiennych światów sprawia, że bohater na nowo odkrywa dawne wartości, które okazują się najtrwalsze: miłość do ojca, przyjaźń i wierność samemu sobie.


Piękna książka o relacji ojca z synem, wzruszająca, pouczająca. Pozwala na chwilę się zatrzymać. Pomyśleć…



"Biały Oleander" Janet Fitch

niedziela, 29.grudnia.2013, 22:47
BIAŁY OLEANDER



Jedna z moich ulubionych książek opowiadająca o życiu, dorastaniu, przyjaźni i wyśnionych miłościach. Astrid wychowywana jest przez matkę, poetkę, artystkę i kobietę topiącą się w toksycznych związkach w jednym. Są nierozłączne, każdą chwilę przeżywają razem, aż do czasu… Do dnia zabójstwa. Ingrid morduje swojego byłego kochanka, za co trafia do więzienia. Dożywocie matki jest dla młodej Astrid końcem świata i początkiem przygody mrożącej krew w żyłach, a to za sprawą jest wewnętrznej delikatności, ufności. Trafia do domów zastępczych, gdzie musi się zmierzyć z domownikami, a zarazem z samą sobą. Przeżywa romanse z dorosłymi mężczyznami, kłótnie z ich kobietami, ćpa, pije i oddaje się za pieniądze. Relacja matki z córką, wpierw pełna empatii ze strony Astrid przeradza się w walkę z bezwzględną matką, która nawet zza krat pragnie dyktować swojej córce, jak ta ma żyć. Piękna opowieść o szukaniu swojego miejsca na ziemi, o wiecznej wędrówce i relacji między matką a córką. Szczerze polecam, przede wszystkim na zimne wieczory z filiżanką herbaty.





"Buszujący w zbożu"

czwartek, 26.grudnia.2013, 22:33
Okładka książki Buszujący w zbożu
Bohaterem 'Buszującego w zbożu' jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe...
Uwielbiam Holdena, zakochałam się w tj postaci od pierwszych słów. Książka z głębią, z buntem wewnątrz. Niektórzy powiedzą, że jest banałem i nic ciekawego w niej znaleźć nie można. Drudzy rzekną, że jest cudowna, bo odkryli jej głębię. Fragment o kaczkach w parku znam na pamięć. Nikt przecież o to nie pyta....

Recenzję książki można znaleźć także na youtube:

"Gnój" Wojciech Kuczok

poniedziałek, 18.listopada.2013, 21:26
Okładka książki Gnój

"Gnój" rozpoczął moją przygodę z Kuczokiem. Bardzo bliski memu sercu styl. Niebanalnie opisana historia strasza, przysparzająca o dreszcz. Jest to powieść wstrząsająca, a chwilami tragikomiczna historia rodzinnego piekła, opowiadana przez dziecko, które jest jednocześnie obiektem przemocy i jej obserwatorem. Narrator opisuje rodzinny rytuał przemocy: metodyczne, przypominające tresurę bicie, które jest wyłącznie przyspieszonym kursem buntu i nienawiści.
Okładka książki Miłość w czasach zarazy
"Miłość w czasach zarazy", napisana przez Gabriela Garcię Marqueza z ogromną czułością, humorem i wyrozumiałością, to niezwykła powieść o miłości, która okazuje się silniejsza od samotności, od fatum i od śmierci. Jest to historia uczucia niewydarzonego bękarta i poety Florentino Arizy oraz trzeźwej, rozsądnej Ferminy Dazy, spełniającego się po półwieczu oczekiwania. Oboje przechodzą przez wszystkie kręgi miłości młodzieńcze zadurzenie, małżeństwo z rozsądku, szalone namiętności, miłości idealizowane i ulotne pragnienia cielesne. Ta niespotykana w dotychczasowej twórczości Garcii Marqueza tematyka i tonacja przesporzyła pisarzowi miliony nowych czytelników na całym świecie.


"Folwark zwierzęcy" George Orwell

środa, 13.listopada.2013, 19:16
Okładka książki Folwark zwierzęcy
To jedna z moich ulubionych pozycji. "Orwell pisał: "Folwark Zwierzęcy miał być przede wszystkim satyrą na rewolucję rosyjską. Jednak, jak podkreślam, przesłanie utworu jest szersze: chciałem wyrazić w nim myśl, iż ów szczególny rodzaj rewolucji (gwałtowna rewolucja oparta na konspiracji , z motorem napędowym w postaci nieświadomie żądnych władzy osób) może doprowadzić jedynie do zmiany władców. Mój morał brzmi tak oto: rewolucje mogą przynieść radykalną poprawę, gdy masy będą czujne i będą wiedzieć, jak pozbyć się swych przywódców, gdy tamci zrobią, co do nich należy. (...) Nie można robić rewolucji, jeśli nie robi się jej dla siebie; nie ma czegoś takiego jak dobrotliwa dyktatura."
Książka napisana wiele lat temu ma związek z rzeczywistością dookoła nas? Otóż tak. Można rzec, że książka jest ponadczasowa. Ujmuje w ryzy cały komunistyczny obraz świata, nie zapisując nawet dwustu ston. Autor trafnie i ironicznie przedstawił wizję komunizmu pod postacią "bajki" o zwierzętach, które zaniedbywane i wyzyskiwane postanawiają wzniecić powstanie przeciw człowiekowi.

"Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow

piątek, 8.listopada.2013, 06:08
Okładka książki Mistrz i Małgorzata
"Mistrz i Małgorzata" - jak wiele genialnych utworów - wymyka się jednoznacznemu opisowi, prowokując mnogość interpretacji. Ta powieść szkatułkowa, bogata w odniesienia do literatury światowej, wciąż zadziwia bogactwem tematyki. Znaleźć w niej można rozważania na temat kondycji sztuki, echa nieustannego konfliktu twórcy z otoczeniem, klasyczny filozoficzny motyw walki dobra ze złem, ale także ciętą satyrę oraz ironiczne odniesienia do ocierającej się wielokrotnie o absurd radzieckiej rzeczywistości lat trzydziestych. A także - rzecz jasna - cudowny wątek miłosny tytułowych Mistrza i Małgorzaty, który dla wielu czytelników jest jedną z największych zalet tej książki.
Czytelnik poznaje 4 rozdziały księgi Mistrza, doskonale wplecione w tok głównego opowiadania. Może więc sam się przekonać, dlaczego dla Mistrza nie było miejsca w rosyjskiej rzeczywistości. Czy pustkę po nim wypełni poeta Iwan Bezdomy, ten, któremu – jak się dowiadujemy na początku powieści – nie udało się zaprzeczyć istnieniu Jezusa Chrystusa na zamówienie Berlioza?
Książka ma w sobie coś niesamowitego, nie jest to banał. Lekka ironia, momenty szaleńczego śmiechu. Coś pięknego.


"Myszy i ludzie" John Steinbeck

poniedziałek, 28.października.2013, 21:09




Przecudowna... tak prosta, a tak piękna historia dwóch braci. Naładowana emosjonalnością, przeszywająca na wskroś...
Sam Steinback jest geniszem, co poruszę przy okazji wspomienia książki "Grona gniewu". Dzisiaj spocznę przy myszach... i przy ludziach, zaraz po nich.
George i Lennie♥ wędrują razem od farmy do farmy w poszukiwaniu pracy. Obdarzony niezwykłą siłą (czasem niebezpieczną dla niego lub dla otoczenia) Lennie jest niedorozwinięty umysłowo - George sprawuje zatem nad nim opiekę. Mają jedno wielkie marzenie  - chcą odłożyć trochę pieniędzy, kupić małą farmę i osiąść tam na stałe.
Szczególnie ważne jest to marzenie dla Lenniego, który nie może się doczekać własnej hodowli królików. Wieczny tułacze, wędrowcy, poszukiwacze... Nigdzie nie zagrzewanią zbyt długo miejsca, a to za sprawą niepozornego
Lennie'go.
To był czas, by walczyć o życie, a nie marzyć. Jednak George i Lennie marzyli. Jak na tym wyszli? Gdy nikt wokół nie miał nic, oni mieli wysnute z marzeń ranczo i króliki i tak naprawdę byli bogatsi od wszystkich razem wziętych. Ta książka to mocna nauczka dla współczesnego człowieka, który mając wszelkie wygody i możliwości pod ręką, wiecznie narzeka na swój los najbardziej nieszczęśliwej kreatury pod słońcem.
Polecam każdemu, małemu, dużemu, wejście do świata, z którego nie ma wyjścia, bo George i Lennie nie pozwolą Wam zasnąć w spokoju. Zostawiają w człowieku coś, co niby proste, a podwójnym dnem straszy.


„Najlepsze plany myszy i ludzi często idą na opak”
(Robert Burns)

poczęstuję Was też dzisiaj Rojkiem, zajrzyjcie czasem w siebie ♥





"W pogoni za rozumem" Helen Fielding

czwartek, 24.października.2013, 19:01

Książka to wspaniała komedia przedstawiająca kapitalny obraz życia niezamężnej dziewczyny w latach dziewięćdziesiątych. 
Cudownie antydepresyjna, lekka książka. Pozwala się odprężyć, w kilku miejscach zaśmiać. Czasami warto sięgnąć po coś mniej "kalorycznego". :)

Jedna z nielicznych książek, która nie jest wybitna, ale warto ją przeczytać :) Daje nam całkiem kolorowe spojrzenie na szarą rzeczywitość.

^^

"Białe na czarnym" Rubén Gallego

sobota, 19.października.2013, 10:58

"Jestem bohaterem. To łatwe. Jeśli nie masz rąk albo nóg, jesteś bohaterem albo trupem."





Na jednym z portali o książce napisano: „Książka uznana za najlepszą rosyjską powieść 2003 roku, uhonorowana prestiżową nagrodą Bookera.  Ta historia jest zupełnie nieprawdopodobna. Tymczasem zdarzyła się naprawdę. A hiszpańskie nazwisko autora rosyjskiej książki to najmniej zaskakujący w tym wszystkim element. Opowieść o tym, jak przejść przez piekło i zwyciężyć. Autor jest synem Wenezuelczyka i Hiszpanki, wnukiem szefa Komunistycznej Partii Hiszpanii, który przez wiele lat ukrywal się w Rosji przed reżimem generała Franco. Gallego urodził się częściowo sparaliżowany, a lekarze powiedzieli matce, ze zmarł przy porodzie. Wychowywał się jako sierota w sowieckich domach dziecka. Był więc niejako potrójnie wykluczony – jako odmieniec (ze względu na południowy typ urody), sierota i osoba niepełnosprawna fizycznie. Z tej perspektywy opisał swoje dzieciństwo i młodość, które upłynęły pod znakiem walki z chorobą, ale i walki z okrucieństwem sowieckiego systemu, kierującego zdolnych intelektualnie, lecz upośledzonych fizycznie, młodych ludzi z sierocińca bezpośrednio do... domu starców. Traumatyczne doświadczenia przekuł w wysokiej próby literaturę. Skomponowana z krótkich, filmowych sekwencji książka nie ma w sobie cienia ckliwości. Napisana ostrym, wyrazistym stylem, nie pozostawia czytelnika obojętnym. Boli i daje nadzieję.”
Ta książka nic nie opowiada. Ona mówi, miejscami krzyczy, wrzeszczy, klnie, ale po cichu. Spokojnie, miejscami wręcz aż nadto wszystko, Strzela do nas mrok. Strzela szeptem, lekkim powiewem z ust wprost w nasze dłonie.  Książka mrozi serce, wyciska łzy. Boli i to bardzo. Niewiele stron, ale daje mocno w twarz, powala. Kilka mocnych słów, kilka przerażających obrazów, a człowiek po tej lekturze jest totalnie rozsypany. Na milion małych kawałków. Długo nie można się po niej pozbierać. Gdy książkę się przeczyta ma się nadzieję, że to inny świat, że tutaj się to nie zdarza… że jest gdzieś daleko. Jednak gdy spojrzę, on tam jest… znowu szepcze do ucha mi Gallego, mały bohater.


Częstujcie się odrobiną treści:


„Jeśli nie masz rodziców, polegaj na swoich rękach i nogach. I bądź bohaterem. Jeśli nie masz rąk ani nóg, a w dodatku udało ci się zostać sierotą od urodzenia – wszystko już przesądzone. Jesteś skazany na to, że będziesz bohaterem do końca swoich dni. Albo że zdechniesz. Ja jestem bohaterem. Po prostu nie mam innego wyjścia.”à Rubén Gallego, “Białe na czarnym”, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2005, s. 7





"Przerwana lekcja muzyki" Susanna Kaysen

czwartek, 17.października.2013, 14:55


Akcja rozgrywa się pod koniec lat sześćdziesiątych. Susanna po próbie samobójczej zostaje umieszczona przez swoich rodziców w szpitalu psychiatrycznym. Jest wrażliwą dziewczyną, która ma problemy związane z okresem dojrzewania: niestabilna emocjonalnie, nie wie, co chce robić w życiu, w związku z tym jako jedyna z całej szkoły nie idzie na studia; często uprawia seks z przypadkowymi mężczyznami, również z nauczycielem, czy wreszcie jest zdolna do połknięcia fiolki aspiryny i popicia butelką wódki. Rozpoznane zostaje u niej występowanie osobowości borderline. W szpitalu Susanna zaprzyjaźnia się z socjopatką Lisą. Razem uciekają.
Książka bardzo wyjątkowa, ale muszę powiedzieć, że film bardziej mi się podobał. Spowodowano jest to może faktem, że autorka zapisuje wspomnienia. Odtwarza to, co działo się kilka lat wcześniej. Ujmuje w książce z dystansem sytuacje, które miały miejsce w szpitalu psychiatrycznym. Książka daje nutę prawdy, częstuje swoimi przeżyciami. Nie znajdziemy w książce moralitetów, opisów choroby itp. Książka skłania do refleksji, nad życiem, nad tym co ważne, ale nie daje żadnych odpowiedzi, daje refleksję.
Ciekawostką jest to, że  w szpitalu psychiatrycznym McLean, w którym przez prawie dwa lata przebywała Kaysen (zdiagnozowano u niej osobowość borderline), pacjentami byli również: Sylvia Plath, Ray Charles, Robert Lowell



A na poczęstunek: słodka melodia z filmu „Przerwana lekcja muzyki”



W muzyce i w książce - piękne są słowa.

sobota, 12.października.2013, 16:49
Kocham książki - prozę, poezję, dobre opowiadanie i uwielbiam też muzykę, więc częstujcie się i jednym, i drugim :)